Cute-Cactus-1024x640

Kaktus

Jak widać po wpisach- jedną z moich wad jest brak systematyczności. I mogłabym się tłumaczyć, że przecież mam małe dziecko, tyle obowiązków, zupki, kupki i brak czasu… Ale prawda jest taka, że to wina słomianego zapału. Czasem przychodzą mi do głowy różne pomysły i w…

526

Odległa planeta

Rodzicielstwo to początkowo samotne miejsce. Jak księżyc. Albo obca planeta. Trzeba nauczyć się nowego sposobu oddychania, poruszania się, nowego rytmu dnia, nowej perspektywy czasu i przestrzeni. Dziewięciomiesięczny lot w kosmos dzień za dniem oddala cię od twojego dotychczasowego życia. A potem lądujesz w miejscu, które…

chory_mis-01

Pyza ma katar

Lecę na złamanie karku, by utulić szloch. Piąty raz w ciągu godziny. Milionowy raz w ciągu tego dnia. Pyza ma katar. Taki katar w stylu gil do pasa i bąble nosem. Drugi dzień. Plus kaszel od kataru spływającego do gardła. Gorączki brak. Jako matka panikara,…

DSC_1037-01-01

Kawał szmaty

Tytuł, jakkolwiek dwuznacznie brzmi, traktuje o czymś, co wykracza daleeeeko poza kategorię „gadżetu rodzicielskiego”. Chodzi o chustę do noszenia dzieci. Dla jednych fajna, dla innych dziwna, dla mnie – niezastąpiona! Pierwszy raz zainteresowałam się tym tematem, gdy pod moimi oknami przemknęła dziewczyna z dzieckiem przywiązanym…

feature-570

Wyboista droga mleczna – cz. 2. Chodź, opowiem ci bajeczkę

Nasłuchałam się tylu bzdur na temat karmienia piersią, że dziś mogłabym sklecić sporą powieść science fiction z karmieniem piersią w tle. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to, co czytam i słyszę to mity, przekłamania i bujdy na resorach. Do prawdziwej wiedzy docieram dopiero teraz,…

feminist-housewife

Gatunek: matka

Ile można o macierzyństwie? Ano bez przerwy. Prawdą jest, że pojawienie się na świecie dziecka zmienia wszystko. Człowieka też zmienia. W RODZICA. Specyficznym gatunkiem rodzica jest matka. Matkę charakteryzują różne niezwykłe zdolności. Odporność na różne wydzieliny i wydaliny – kupa nie śmierdzi a wymiociny nie…

Droga

Wyboista droga mleczna – cz. 1. Cierp ciało, coś chciało…

Dzis stuknęło nam 111 dni od porodu. 111 dni życia naszego synka. I 111 dni naszej mlecznej drogi, należę bowiem do szczęśliwego grona mam karmiących piersią. Jakoś tak od zawsze zakładałam, że będę w ten sposób karmić. Coś tam czytałam, coś tam słyszałam… Jakieś wyobrażenie…

stylowi_pl_dziecko_11013196-01

Nie wiem, nie znam się…

Kiedy miał przyjść na świat nasz syn, stanęliśmy w obliczu spraw tak nieznanych i nowych, że czuliśmy się jak przed wyprawą na Mount Everest. Dzidziuś obdzielił nas po równo radością i przerażeniem. Uzbroiliśmy się w wiedzę z zajęć z położną i z całej sterty poradników,…

stylowi_pl_fotografia_1656395-01

Na wdechu, na palcach, na luzie

Wczoraj zamknęłam jeden z rozdziałów mojego życia. Właściwie to sam się zamknął. Moja umowa o pracę się przeterminowała. Dziś dzwoniła pani z kadr, zapewniając, że wszystkie niezbędne dokumenty prześle do ZUSu (jestem w trakcie urlopu macierzyńskiego) i pytając o sposób odbioru świadectwa pracy. Fakt utraty…

stylowi_pl_moda-damska_15762954

Hulajnogą w kosmos, czyli dwie kreski.

Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży doświadczyłam całego wachlarza emocji. Człowiek spodziewa się dwóch reakcji, w zależności od tego, czy ciąża zadziała się „na umyślnie”(hurrraaa!), czy „niechcący”(kurrr…aaa!). U nas było bardzo chcący. A ja, jak zobaczyłam tą magiczną kreskę na teście, to się rozryczałam…